Joseph Noteboom Womens Jersey  Kampania prezydencka w social media | Marketing Web googlece4ed8f1c5bdd298.html

Kampania prezydencka w social media

Zbliżają się wybory prezydenckie. 10 maja wybierzemy się (albo i nie) do urn wyborczych. Dlatego też pomyślałem, że w warto spojrzeć na temat kampanii prezydenckiej biorąc pod uwagę media społecznościowe. Czy obserwując ruch na profilach kandydatów można wysunąć pewne wnioski odnośnie obecnego stanu politycznego w naszym kraju?

 

Ach ta Ameryka…

Jak większość rzeczy w Polsce, tak i moda na kampanie prezydenckie w Internecie dotarła do nas z Ameryki. Takim prekursorem był Barack Obama. W 2008 wystartowała jego wielka kampania, która obejmowała właściwie wszystkie dostępne wtedy media społecznościowe (Facebook, Twitter, YouTube, Podcasty, MySpace, Tumblr, Blog, Google+, Instagram, Pinterest itd.). Działania te odbiły się echem na społeczności, czego dowodem są badania Nielsen Research. Wynika z nich, że kandydat, o którym więcej mówiono w mediach społecznościowych w 75 procentach przypadków wygrywa wybory.

Niezła frekwencja, prawda?

Barack Obama słynął z doskonałej komunikacji podczas kampanii. Sztab Obamy prowadził bowiem nie tylko jedną stronę na w danym medium, ale korzystał z kilku, co pozwoliło im działać na wielu płaszczyznach i docierać do poszczególnych grup.

W komunikacji były szeroko wykorzystywane treści wizualne, zdjęcia, infografiki, filmy.

Co zamieszczano?

Otóż najwięcej pojawiało się zdjęć Baracka Obamy w różnych sytuacjach. Nie były to tylko spotkania oficjalne, ale również fotografie prywatne, codzienne. Wyborcy poznawali jego „ludzką twarz”. Wrzucano także cytaty i powiedzenia zarówno samego kandydata, jak i różnych ważnych osób na jego temat, zwykle publikowane na tle dopasowanej grafiki. Czy którykolwiek z naszych polityków wpadłby na tak ocieplający wizerunek filmik?

Co ciekawe sztab Obamy postawił także na prowadzenie Fanpage… żony Obamy. Na nim z kolei pojawiało się wiele treści, które nawiązywały do działalności męża. Były też takie, które związane były z rodziną i polityką kobiet, a nierzadko ukazywały Michelle w prywatnych sytuacjach i razem z córkami. Szczęśliwa rodzina, duże wsparcie. Czyż nie wydają się idealni?

W kampanię zaangażowani zostali użytkownicy. W tym celu powstał serwis społecznościowy sztabu Obamy – MyBarackObama.com. Zintegrowano go z Facebookiem, dzięki temu nakłaniał on użytkowników do włączenia się w kampanię, np. poprzez udostępnianie listy wyborców z danej okolicy. Zwolennik mógł dzwonić i agitować na jego rzecz. W ramach strony działał także system, w którym użytkownicy nagradzani byli punktami za podjęcie konkretnych działań, np. dokonanie donacji, wzięcie udziału w wiecu czy opublikowanie wpisu na blogu. Zdobywane punkty brane były pod uwagę w rankingu. A od tego był już tylko krok od zidentyfikowania przez sztab ambasadorów Obamy.

Zaangażowanie społeczności widać było także na specjalnie stworzonym Fanpage, w którym użytkownicy dodawali zdjęcia przedstawiające ich zwierzaki. Warunek był jeden: zdjęcie miało zawierać gadżet z logiem kampanii Obamy. Pomysł na pozór banalny, a nawet dziwny, ale w kampanii social mediów stał się niezwykle użyteczny. Fanpage ten polubiono ok. 42 500 razy w czasie kampanii.

Ponadto utworzono osobne Fanpage dla każdego stanu. Umieszczano tam informacje o spotkaniach, konwencjach, głosowaniach. Taka polityka świetnie dopasowywała treść przekazu. Różnice pomiędzy poszczególnymi stanami są bowiem ogromne. Powstawały nawet osobne strony tematyczne, które dedykowane zostały określonym grupom, jak np. Latynosi, Afroamerykanie, Azjaci itp. Ukazywano tam treści, które mogły interesować dane grupy. Chodziło o identyfikację tych grup, dlatego też strony te miały potencjał wirusowy.

Również sfera smartfonów nie pozostała niezauważona przez Amerykanów. Sztab Obamy jako pierwszy utworzył aplikację wyborczą na iPhone’a. Zawierała ona wiadomości o zbliżających się eventach, informacje o stanowisku kandydata w najważniejszych sprawach itp.

Fenomenem kampanii okazało się jednak opublikowane na Facebooku i Twitterze zaraz po zwycięstwie prezydenta zdjęcie Obamy obejmującego żonę.

obama

Obama chciał przez to zaakcentować takie wartości jak zaufanie i umiłowanie rodziny. Zdjęcie stało się hitem Internetu. W 13 godzin po publikacji na Twitterze użytkownicy użyli funkcji retweet 695 135 razy, a 138 802 razy oznaczyli ten post jako ulubiony. W tym samym czasie na Facebooku wiadomość ta została polubiona 3 467 434 razy, udostępniona 446 044 razy. Zdjęcie otrzymało 166 765 komentarzy.

 

Jak radzą sobie „nasi” politycy?

Dla sztabów wyborczych naszych kandydatów wciąż głównie liczy się telewizja, hasła i billboardy. Mimo, że polscy politycy podążają za amerykańskimi trendami i chcą powtórzyć sukces tamtejszych polityków, to generalnie jeszcze dużo im brakuje.

Wybory z 2010 roku znacznie różniły się od obecnych. Tamte odbywały się w specyficznej atmosferze, której przewodziła katastrofa smoleńska.

Z drugiej jednak strony nadal największy nacisk kładzie się na telewizję. Kandydaci wierzą bowiem w jej siłę, a ta… no cóż, po prostu zawodzi.

Osobiście nadal twierdzę, że w polskich kampaniach w niewystarczający sposób wykorzystuje się Internet i media społecznościowe. Zastanawiam się w czym tkwi problem. Może polscy politycy boją się spróbowania takiego rodzaju kampanii? Może też nie są świadomi jak poruszać się po konkretnych portalach i w jaki sposób zjednać sobie internautów. To by poniekąd tłumaczył fakt, że polscy politycy nieumiejętnie korzystają z Twittera. Serwis ten służy im jako rodzaj notatnika. Pojechałem tam, zrobiłem to. Tymczasem powinien być kanałem umożliwiającym komunikowanie się z wyborcami i zachęcać do dyskusji na ważne tematy.

Znaczenie mediów społecznościowych podczas poprzednich kampanii nie było duże. Teraz tendencja ta wzrasta. Zapewne ze względu na liczbę osób zainteresowanych w social media. Zmienił się także charakter wyborów. Społeczeństwo utożsamia się z kandydatem. Media społecznościowe stały się ważnym sposobem dotarcia do niektórych grup, dla których podstawą jest komunikacja w Internecie. I mimo, że dużo nam brakuje do idealnych, amerykańskich kampanii w social media, to u nas w Polsce jest coraz lepiej.

 

Kampania prezydencka 2015

Sprawdźmy jak na portalach społecznościowych radzą sobie nasi kandydaci na prezydenta:

 

braunGrzegorz Braun w mediach społecznościowych zostaje nieco w cieniu. Niby wszędzie ma założony profil, ale nie mają one ani zbyt wielu obserwujących kandydata użytkowników ani też interakcji z nimi.

Plus za bardzo zwięzły, rozpisany w punktach program wyborczy na stronie internetowej.

 

andrzej-dudaTwitter opanował Andrzej Duda. Od momentu startu w wyborach prezydenckich bardzo angażuje się w komunikację ze społecznością w tym medium. Zorganizował nawet spotkanie „na żywo” z dziennikarzami, które na pewno miało znaczenie w częstszym oznaczaniu jego profilu.

Jest też posiadaczem najładniejszej strony internetowej, jako jedyny kandydat posiada konto na Instagramie. Jego filmy w kanale YouTube maja ponad dwa razy więcej wyświetleń niż drugiego w rankingu Bronisława Komorowskiego. Tworzy on przekazy, które angażują użytkowników. Szkoda tylko, że prawie w ogóle nie wchodzi w dyskusje ze swoim elektoratem…

 

Adam-JarubasAdam Jarubas działa głównie na Facebooku, jego najpopularniejszy post to zdjęcie z podróży w kampanii wyborczej. Znany jest przede wszystkim jako marszałek województwa świętokrzyskiego, większość jego fanów to mieszańcy tych rejonów. Na posty użytkowników odpowiada rzadko, ale ostatnio postawił na komunikację za pomocą portalu wykop.

Strona internetowa kandydata jest dobrze prowadzona, a na parę dni przed wyborami dodano nowe hasło i spot wyborczy.

 

komorowskiNajbardziej intensywną kampanię w mediach społecznościowych w tych wyborach prowadzi Bronisław Komorowski. Mimo, że jest ona dobrze zaplanowana i widoczne są liczne działania jego sztabu, to społeczność nie jest zaangażowana.

No cóż, obecny prezydent nie jest zbyt otwarty na komunikację – niewiele wpisów doczekuje się odpowiedzi, profil na twitterze jest pełen błędów, kanał na youtube nie udostępnia opcji komentarzy czy dodania „łapek” w górę lub w dół.

Strona internetowa w końcu ruszyła, dwa miesiące temu jeszcze jej nie było (mimo 4 lat prezydentury), ale wreszcie, chwilę przed wyborami można coś na niej znaleźć.

 

korwinJanusz Korwin – Mikke pozostaje królem Facebooka, posiada tam ponad pół miliona fanów i często odpowiada na posty użytkowników. Wśród jego fanów najwięcej jest osób przychodzących ze stron Najwyższy czas! i Uważam Rze.

Świetnie radzi sobie także na youtube – chociaż nie posiada własnego kanału jest bohaterem wielu filmów, pod którymi przeważają pozytywne komentarze.

W porównaniu do bardzo dużej aktywności na facebooku, konto na twitterze jest wyjątkowo uśpione.

kowalskiNa twitterze dużo lepiej radzi sobie Marian Kowalski. Zamieszcza sporo informacji znacznie angażując przy tym społeczność i aktywnie zrzeszając swoich zwolenników.

Sporo fanów posiada także na facebooku. Szkoda natomiast, że kandydat w ogóle nie posiada konta na Youtube. Niektóre filmiki z Jego udziałem szybko znikają z Internetu, co nie miałoby miejsca gdyby Marian Kowalski prowadził własny kanał.

 

kukizPaweł Kukiz w ostatnich sondażach przedwyborczych mocno pnie się w górę rankingu. Postawił na komunikację za pośrednictwem facebooka i twittera, gdzie codziennie przybywa lubiących jego profil użytkowników.

Na kampanię prezydencką miał jeden z najniższych budżetów – 500tys., co w porównaniu do 10 milionów przeznaczonych na ten cel przez Bronisława Komorowskiego i Andrzeja Dudę, jest niewielką kwotę. Osiągnięcie już teraz tak wielkiej liczny sympatyków, jest dla muzyka pierwszym wielkim sukcesem politycznym.

 

Magdalena OgórekMimo skupiania dużej uwagi, Magdalena Ogórek również nie jest zbyt aktywna w mediach społecznościowych. Posiada konta na popularnych portalach społecznościowych, ale powinny być one lepiej prowadzone. Kandydatka nie podaje liczy subskrybentów na swoim kanale na YouTube. Chce docierać do swoich sympatyków za pomocą spotów wirusowych, cóż, na razie z marnym skutkiem.

Jej kampania jest właściwie fenomenem – sama nigdzie się nie udziela, a jest o niej ciągle głośno.

 

palikotJanusz Palikot jest najczęściej obserwowanym politykiem na Twitterze. Już ponad 350tys. osób obserwuje jego konto. To On ćwierka najczęściej i dość mocno angażuje społeczność. Zapewne sporo z jego obserwatorów to osoby, które dopiero co założył konto na Twitterze, gdyż polityk automatycznie zawsze jest oznaczony jako polecany do obserwacji.

Na facebooku zaczął się w ostatnich dniach udzielać bardziej aktywnie, pokazuje ludzką twarz na Instagramie, założył również specjalny blog na łamach serwisu naTemat.

 

tanajnoPaweł Tanajno zbyt aktywny w Internecie nie jest, posiada najmniejszy profil na Facebooku ze wszystkich kandydatów. Najwięcej wśród Jego fanów jest użytkowników dziennika Polska the Times.

Dużo informacji można dowiedzieć się ze strony internetowej, ale szkoda, że kandydat nie posiada własnego kanału na YouTube.

 

wilkJacek Wilk ma najwięcej subskrybentów na YouTube, ale jego filmy mają niewiele wyświetleń.

Jeśli chodzi o Facebooka, powinien prowadzić regularniejsza komunikację. 90% jego fanów to mężczyźni.

 

Niedługo wybory

Do wyborów pozostało już tylko 10 dni. Zwłaszcza teraz widać wzmożone zaangażowanie w social media. Na Facebookowych profilach pojawiło się mnóstwo wpisów. Zadrżały także konta na Twitterze. W ruch poszły kanały TouTube. W większości przypadków najwięcej postów i filmików przybyło w ciągu ostatnich 2 tygodni.

Nie ma w tym nic dziwnego, do wyborów pozostało niewiele czasu. Teraz liczy się każda minuta, która pozwoli kandydatom na nakłonienie wyborców do głosowania właśnie na nich. Ciekawe, co jeszcze wymyślą…

One thought on “Kampania prezydencka w social media

  1. Kostyatyday says:

    No u nas muszą się jeszcze sporo nauczyć.

Zostaw komentarz

Twój e-mail nie będzie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Trent Murphy Womens Jersey