Joseph Noteboom Womens Jersey  Marketing | Marketing Web - Part 2 googlece4ed8f1c5bdd298.html

Marketing

Czarny piątek – dzień złotych wyprzedaży

Black Friday to już od 70 lat najlepszy dzień na zakupy.

Dzień oficjalnie rozpoczynający najgorętszy okres wyprzedaży wypada w piątek po Święcie Dziękczynienia. Jest on doskonałą okazją dla handlowców na opróżnienie magazynów i poprawę sprzedaży. Dla konsumentów to najbardziej opłacalne 24 godziny, na zakupach można zaoszczędzić nawet 70%. W rekordowo długich kolejkach stoją nie tylko Amerykanie, ale i turyści, którzy przyjeżdżają do USA  z „zakupową misją” 😉

Za sprawą Internetu czarny piątek dotarł również nad Wisłę. Nie jest to zwykłe naśladownictwo, to przymus. Zakupy online sprawiły, że rodzime sklepy konkurują z tymi z prawie całego świata. Docierają do nas specjalne oferty z Ameryki Północnej, więc polskie sklepy muszą o nas zawalczyć. W akcji biorą udział także sklepy stacjonarne, jednak tu nie możemy pochwalić zniżkami równym tym za oceanem.

Nie taki czarny polski Black Friday

Dzień wyprzedaży przypadający na nieco mniej niż miesiąc przed świętami to dobra okazja do zakupu prezentów i zaoszczędzenie pieniędzy. Większość sklepów biorących udział w święcie wyprzedaży oferuje przeceny od 20 do 50 procent od ceny początkowej. Pojawiają się również oferty typu 1+1 za pół ceny lub „kup dwa produkty, a trzeci dostaniesz za 1 zł”. Pomysłów na rabaty jest sporo. Dotyczą one właściwie wszystkich branży.

Warto zrobić dokładny reaserch przed zakupem wybranej rzeczy, w dniu szalonych zakupów można bowiem się natknąć na prawdziwe wyprzedażowe perełki. Polecam śledzić media społecznościowe ulubionych sklepów – tam najszybciej znajdą się informacje dotyczące promocji lub kupony rabatowe.

Nie popadajmy jednak całkowicie w zakupowy szał, zachowajmy czujność, żeby nie nabrać się na fałszywe obniżki. Pamiętajmy, że zdarzają się sprzedawcy podnoszący ceny produktów by później „obniżkę”, czyli tak naprawdę cenę pierwotną. Na szczęście takich handlowców jest niewielu, a my jako konsumenci jesteśmy coraz bardziej świadomi.

Na co zwrócić uwagę

Zawsze warto dwa razy zastanowić się przed zakupem lub zaplanować wyprzedażowe szaleństwo. Łatwo pogubić się w natłoku propozycji i gąszczu ofert tym bardziej, że podczas tego święta każdy znajdzie coś korzystnego dla siebie. Każdego roku dużym powodzeniem cieszy się np. elektronika, na którą wielu klientów stać właśnie dopiero po obniżkach. Hitem ubiegłorocznego Black Friday był Xbox One.

Nie będziemy przewidywać co okaże się hitem nad Wisłą w tym roku. Wiemy, że do święta przygotowane są księgarnie, sieci odzieżowe, meblowe, elektroniczne, sportowe, czy gospodarstwa domowego.

Będziecie mogli skorzystać z ofert Empiku, Komputronika, Cyfrowe.pl, czy iSpot. Smyk proponuje 20% rabaty, a sieć Auchan włącza się do akcji promocją „Taaaki piątek!”. Zaś sieć sklepów Media Ekspert zapowiada obniżki sięgające nawet 60%. Nie są to tak imponujące promocje, jak te za oceanem, ale i takie zniżki są już odczuwalne.

Czy nasz czarny piątek urośnie kiedyś do amerykańskiej skali? Jeśli tak, to na pewno napiszemy wtedy krótki poradnik planowania i przetrwania orgii wyprzedaży.

Wybory Parlamentarne 2015 – walka o głosy internautów

pl_10-2015Wybory parlamentarne zbliżają się wielkimi krokami. Do urn wybierzemy się już 25 października.

Rywalizujące ze sobą ugrupowania polityczne wykorzystują wszelkie metody zjednania sobie głosu wyborców, nie pomijając w swoich działaniach również internetu i social mediów. Przyjrzyjmy się więc nieco bliżej działaniom internetowym, związanym ze zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi.

 

Gdzie o wyborach mówi się najczęściej?

Od początku roku internauci zakładali wątki na temat wyborów parlamentarnych niemal siedem milionów razy. Okazuje się, że to na Facebooku znajduje się ponad połowa z ich całej, tegorocznej puli. Serwis ten jest też miejscem, w którym najczęściej pojawiają się związane z wyborami komentarze. Jego użytkownicy popełnili ich w tym roku aż 861 tysięcy.

Dwukrotnie gorzej pod tym kątem wypadają portale. Znajdziemy na nich około 403 tysiące wpisów o wyborach, co składa się na 26 procent łącznej ich ilości.

Na podium znajdziemy też mikroblogi, z liczbą wzmianek przekraczającą nieco 100 tysięcy. Tradycyjne blogi tracą prym, zajmując w tym zestawieniu dopiero czwartą pozycję i oferując zaledwie pięć procent wpisów i komentarzy w liczbie około 77 tysięcy.

Jak widać, Facebook jest wciąż niekwestionowanym królem social mediów.

 

O którym ugrupowaniu jest w sieci najgłośniej?

Największe zainteresowanie w internecie budzi partia Prawo i Sprawiedliwość. Aż 43 procent wypowiedzi poruszających temat wyborów odnosiła się właśnie do tego ugrupowania.

Druga pozycja okupowana jest przez Platformę Obywatelską, która zaskarbia sobie uwagę 29 procent komentujących wybory internautów.

Ku zaskoczeniu osób śledzących głównie mainstreamowe media, trzecią pozycję zajmuje partia Korwin – dotyczy jej ponad 5,5 procent wpisów.

Na czwartej pozycji znajdziemy ugrupowanie Pawła Kukiza – Kukiz 15, które z wynikiem 4,5 procent depcze partii Korwin po piętach.

 

Popularność to nie wszystko, czyli o jakiej partii internauci mają dobre zdanie?

Prawo i Sprawiedliwość zajmuje w świadomości internautów czołowe miejsce, jednak ilość wypowiedzi pochlebnych poświęconych tej partii to tylko 5 procent całości. Aż 28,5 procent komentarzy ma negatywny wydźwięk, co pozostawia aż dwie trzecie wzmianek neutralnymi.

W przypadku Platformy Obywatelskiej jest podobnie – 27 procent komentarzy krytycznych względem rządu Ewy Kopacz, nieco ponad 4 procent opinii pochlebnych i prawie 70 procent wypowiedzi o neutralnym wydźwięku.

Na tle tych proporcji wyróżnia się zdecydowanie partia Korwin, której wskaźnik jednoznacznego poparcia jest najwyższy. Niemal 8 procent komentarzy ma wyraźnie pozytywny charakter. Ilość wypowiedzi krytycznych jest tu z kolei najniższa – jest to zaledwie 13,4 procent, czyli dwukrotnie mniej niż w przypadku czołowych rywali. Neutralnymi pozostaje 78 procent komentujących.

W przypadku partii Kukiz 15 mamy do czynienia z wynikiem 6,4 procent pozytywnych wypowiedzi, 16,5 procent negatywnych oraz 77 procent neutralnych.

 

Jak radzi sobie w sieci PiS?

logoPISPiS sprawnie wykorzystuje potencjał social mediów. Na portalach społecznościowych prezentuje się na przykład wizyty prezydenta na Wawelu, czy też spotkania z osobami duchownymi. Streamingi spotkań Beaty Szydło, czy przemówienia lidera partii, Jarosława Kaczyńskiego, zbierają setki tysięcy odsłon.

Odrębnie od swojej głównej, partyjnej witryny, PiS prowadzi stronę wybierzpis.org.pl, poświęconą tematyce wyborów.

Facebook, 370 tys. opinii, Twitter – 80 tys. opinii, oraz salon24.pl – 20 tys. opinii, oto statystyki trzech głównych źródeł wypowiedzi o poczynaniach PiS z ostatniego miesiąca. Są to liczby przekraczające nakład dowolnej gazety w Polsce.

PiS posługuje się w swojej kampanii nie tylko tradycyjnymi spotami, lecz sięga również po popularne, internetowe memy. Na Facebooku również radzi sobie nieźle, ciesząc się 106 tysiącami fanów, co jest trzecią lokatą w stawce.

 

Czym PO walczy o głosy internautów?

poPlatforma Obywatelska, która kiedyś zaniedbywała kontakt z internautami, wkracza odważnie do sieci. Pojawiają się na przykład chwytliwe hasła: „Go west. Jedziemy na zachód” czy „Punkt zwrotny” to ich przykłady, które wykorzystywane były także do promocji internetowych wpisów partii.

Pani Agnieszka Pomaska, osoba odpowiedzialna za kampanię PO w sieci, zaprezentowała witrynę pytamyobywateli.pl, za pośrednictwem której przedstawiciele platformy zbierają będą opinie wyborców. Posłowie PO coraz liczniej udzielają się na swoich blogach, reaktywując bądź zakładając nowe konta Facebookowe, Twitterowe i Instagramowe.

Istnieją też jednak zarzuty pod kątem poczynań PO w sieci. Odnoszą się do braku otwartego kontaktu pomiędzy jej przedstawicielami, a internautami. Promowane przez Platformę treści mają charakter bardziej odgórnych komunikatów, niż otwartego dialogu z wyborcami, którym inne partie zjednują sobie przychylność. Skromna ilość 25 tysięcy fanów profilu premier Kopacz jest jednym z dowodów na to, że potrzeba tu zmian. Sama aktywność posłów platformy na profilach social mediów również jest niższa niż w przypadku konkurentów. Wpisy pojawiają się niekiedy w ilościach zaledwie dwóch na dobę, co jest ilością skromną. Na Facebooku, platforma cieszy się 72 tysiącami fanów, zajmując pod tym względem czwartą pozycję.

 

„Krul” internetu niezdetronizowany

korwinPartia Korwin z kolei na Facebooku zdecydowanie dominuje. Strona lidera tej partii cieszy się największą liczbą 600 tys. fanów, zaś fanpage jego ugrupowania ma ich aż 162 tysiące. Z łącznej puli sympatyków oficjalnych stron partii politycznych, partia Korwin cieszy się aż 27 ich procentami, co jest wynikiem najwyższym.

Jej lider działa w sieci od lat i oprócz częstego odwiedzania Facebooka i Twittera, prowadzi swój własny portal, na którym znajdziemy blog oraz serwis informacyjny. Prezes partii Korwin jest otwarty na kontakt ze swoimi wyborcami i co tydzień spotyka się z nimi na video czacie na żywo, nie unikając również trudnych pytań.

Istotnym czynnikiem sukcesu partii Korwin jest fakt, że jej materiały są dobrowolnie rozpowszechniane przez licznych zwolenników frakcji w sieci, oraz hurtowo przerabiane na memy.

Janusz Korwin-Mikke potrafi przedstawić świat polityki w ciekawy i humorystyczny sposób, dzięki czemu jego strony śledzą także Ci, którzy nie zgadzają się z jego poglądami. Jego działalność doprowadziła do powstania wielu chwytliwych haseł takich jak chociażby „masakrowanie lewaków”.

W ogniu popularności prezesa ogrzewają się też reprezentanci jego partii, czego dobrym przykładem może być profil posła Wiplera, który polubiło 180 tysięcy osób.

 

Paweł Kukiz – wciąż obecny, wciąż lubiany

kukizNa czwartym miejscu rankingu sieciowej popularności plasuje się Paweł Kukiz i jego partia Kukiz 15. Jej fanpage cieszy się imponującą liczbą 150 tysięcy fanów, który to wynik ustępuje wyłącznie partii Korwin.

Ciekawostką jest, że istnieje wiele profili dotyczących Pawła Kukiza. Za przykłady można podać: Paweł Kukiz, Paweł Kukiz – Jesień 2015, Paweł Kukiz na prezydenta, Paweł Kukiz – Nowy Ruch Społeczny oraz inne, poświęcone lokalnym grupom jego sympatyków. Łączna liczba polubień wszystkich tych profili przekracza imponujące 700 tysięcy.

Nie ulega wątpliwości, że to Internet jest głównym medium promocji tego polityka i jego partii. Analitycy wykazali, że w lipcu aż 94 procent wzmianek o nim pojawiło się właśnie w sieci, było to aż 84 tysiące wątków i komentarzy.

Aktywność samego Pawła Kukiza w social mediach jest również nieprzeciętna – publikuje on w ciągu miesiąca setki wpisów, dystansując swoim zaangażowaniem wielu konkurentów.

 

Bez skrupułów, czyli nieuczciwe zagrywki w walce o internautę

Na gruncie wyborów parlamentarnych nie brakuje również posądzeń o nieuczciwe zagrywki w sieci. Pomiędzy rywalizującymi partiami toczy się wymiana oskarżeń o zatrudnianie internetowych hejterów, którzy mieliby w sposób „profesjonalny” i „strategicznie zaplanowany” szkalować i ośmieszać wypowiedzi oraz reprezentantów innych frakcji. Angażowani w taki proceder bywają rzekomo też członkowie biur poselskich i regionalnych komórek partii. Jak głoszą oskarżenia, działają oni na rzecz sztucznego kierowania emocjami internautów i manipulowania wizerunkiem ugrupowania.

 

Debata Kopacz – Szydło: kto zyskał, kto stracił?

kopacz-i-szydlo-rozpoczely-walke-o-wladze_24177881 (1)Głośna debata premier Kopacz z kandydatką PiS na premiera, Beatą Szydło, już za nami. Eksperci określają wynik debaty mianem remisu, ze wskazaniem na Beatę Szydło.

Platforma Obywatelska ustępuje miejsca PiS’owi w sondażach i miniona debata była szansą na zadanie tak potrzebnego Platformie ciosu odwracającego układ sił. Nic takiego jednak nie nastąpiło. PO potrzebowała spektakularnego sukcesu, nie zaś równorzędnej rywalizacji. Mieliśmy jednak do czynienia tylko z wymianą ciosów, która nie zmieniła stosunku głosów w sondażach.

 

Piąta władza – Internet

Ignorując potęgę Internetu coraz ciężej będzie odnieść sukces w polityce. Zapewnia on ogromne możliwości kontaktu z milionami odbiorców i można się spodziewać, że rywalizacja w sieci będzie się z czasem tylko zaostrzać. Pragnąc być świadomym wyborcą, z pewnością warto jest śledzić poczynania ugrupowań politycznych także w Internecie.

 

Do zobaczenia przy urnach!

Maszyny vendingowe w marketingu

Wyobraź sobie taka sytuację: spragniony udajesz się do maszyny z napojami. Chcesz kupić colę. Marzysz tylko o schłodzonym napoju, gdy okazuje się, że jego kupienie nie będzie takie proste. Aby go zdobyć musisz wykonać określone zadanie albo też… przytulić automat.

Chociaż brzmi to abstrakcyjnie, to przytoczony przeze mnie przykład jest prawdziwym scenariuszem. Maszyny vendingowe, a właściwie sposoby ich jakich wykorzystania w marketingu są naprawdę fascynujące.

Kto by pomyślał, że nie pozorne maszyny z napojami i przekąskami staną się istną kopalnią reklamowych pomysłów. Wszystko przez to, że społeczeństwo przesycone jest zewsząd napływającymi informacjami. Dlatego też marketerzy i specjaliści od reklamy mają naprawdę trudne zadanie. Muszą przebić się z promowanymi treściami przez gąszcz różnorodnych informacji. Trzeba zrobić to na tyle sprytnie i kreatywnie, aby trafiła one do odbiorcy.

Dobrym przykładem jest marketing Coca-coli. Firma wypuściła serię kilkunastu akcji, które organizowane są w różnych częściach świata. Główną rolę grały właśnie maszyny vendingowe sygnowane przez korporację. Podchodząca do automatu osoba wybierała jedną z dwóch opcji: „Darmową coca-colę” – w ramach której otrzymywała napój, bądź „Podziel się radością”. W przypadku wybrania drugiej opcji otwierał się dach maszyny, z której wylatywał balonik z przytwierdzonym do niego małym prezencikiem.

Koncert coca-coli wiódł prym, jeśli chodzi o akcje z wykorzystaniem maszyn vendingowych. Jedną z ciekawszych była ta połączona z promocją filmu Skyfall o przygodach Jamesa Bonda. Osoby podchodzące do maszyny musiały wykonać określone, z pozoru proste zadanie, aby otrzymać darmowy napój.

Inną akcją była ta przygotowana na Walentynki. Kamery zamontowane w maszynie rejestrowały okazywanie uczuć (pocałunek, przytulenie itp.). Wtedy para otrzymywała po puszcze coca-coli.

Zobaczcie ile szczęścia dała ta maszyna:

Natomiast maszyna dla przyjaciół wymagała współpracy przy wydobyciu coca-coli. Byłą ona na tyle duża, że potrzebnych było co najmniej kilka osób, aby wdrapać się na nią i otrzymać napój.

Inna akcja polegała na przytuleniu maszyny vendingowej. W zamian za to dana osoba otrzymywała oczywiście coca-colę.

Kolejnym przykładem świetnego marketingu Coli jednakowe maszyny połączone kamerą ustawione w Pakistanie i Indiach. Obcy sobie ludzie musieli wykonywać jednocześnie takie samo zadanie. Gdy to się udało, zostali nagradzani.

 

Maszyny vendingowe to także odpowiedź na zaangażowanie fanów w mediach społecznościowych. Rodzaj podziękowania za wpisy. Na taki pomysł wpadła marka chipsów Walkers. Stworzyła maszynę, którą usytuowała w wiacie przystankowej. Siedział w niej virtualny ambasador marki robiące fajne miny i wydawał paczki z nowymi smakami produktu. Jedyne co trzeba było zrobić, to wysłać do niego Tweeta.

Z kolei promocja Nokii Lumii opierała się na tym, że aby otrzymać upominek z ustawionej maszyny, należało oznaczyć swoją obecność obok urządzenia w aplikacji Foursquare.

 

Tego typu promocje to także idealny sposób na uczczenie ważnych świąt. Tak na przykład 1 lipca w dzień święta narodowego Kanady akcję marketingową przeprowadziła marka piwa Molson. W tym celu kluczową rolę odgrywała znajomość hymnu państwowego. Podchodząc do maszyny trzeba było zaśpiewać „O Canada”. Wtedy maszyna wydawała puszki z piwem.

Niezwykle zaskakujący okazał się sposób promocji gry inFAMOUS: Second Son. Nietypowa maszyna została stworzona przez PlayStation. Ideą było wsunięcie w dwa otwory palców i przetrzymanie ich przez 5 sekund. Osoba, który wytrzymała rażenie słabym prądem, otrzymywała egzemplarz nowej gry.

Natomiast firma Oreo umożliwia przechodniom zaprojektowanie wymyślonego przez nich ciastka.

Jak się okazuje niektóre z urządzeń miały nadprzyrodzone zdolności. Tak na przykład producent piwa Castle Light postawił na umiejętność czytania w myślach. Nalewał on piwo do szklanki w zależności od tego o jak zimnym napoju pomyśleliśmy.

A co powiecie na postawienie na aktywność fizyczną? Otóż przed igrzyskami w Soczi, Rosyjski Komitet Olimpijski postawił maszynę, która wydawała bilety na podróż metrem w zamian za 30 przysiadów. Przyjemne z pożytecznym.

 

W ślad za wspomnianymi przykładami poszła także inne firmy takie jak: Nestle czy Lays. Oczywiście pomysłów nie brakuje i przykłady mnożą się niczym grzyby po deszczu. Promocja chętnie praktykowana jest przez duże koncerny, które mogą sobie pozwolić na takie koszty. Niemniej jednak pomysłowość jest w cenie, o czym świadczy powodzenie wspomnianych akcji. I pozytywny wizerunek marki gotowy 🙂

Reklamy dotyczące bieżących wydarzeń

Różnorodne firmy, marketerzy, specjaliści od reklamy prześcigają się w pomysłach na reklamę. Chodzi przecież o to, aby zachęcić konsumenta do skorzystania z danej usługi czy kupienia właśnie tego produktu w tej firmie. A to wcale nie jest łatwe zadanie…

W gąszczu różnorodnych marek czy opinii produkt może zginąć. A na to nie możemy sobie przecież pozwolić. Jedno jest pewne: gdy konsumenci o Tobie nie usłyszą, nie zdecydują się na zaufanie właśnie Twojej firmie i Twoim produktom. Dlatego też tak ważna jest reklama. Czasami wydaje się, że nawet najbardziej dziwna, czy wręcz szokująca może okazać się na tyle skuteczna, że momentalnie podbije słupki sprzedaży. Z tym trzeba jednak uważać i dokładnie wszystko przemyśleć. Dzisiaj opowiem Ci dlaczego warto stosować reklamę opartą na bieżących wydarzeniach i w jaki sposób może ona wpłynąć na Twoją sprzedaż i markę.

Pisząc „bieżące wydarzenia” mam na myśli zarówno te polityczne, jak i społeczne, czyli wszystko to, o czym aktualnie się mówi. Najważniejszą jest komunikacja „na żywo”. Jeśli wiesz, że jakieś wydarzenie odbędzie się w danym dniu, to przygotuj ciekawą kreację marketingową i zaplanuj jej publikację na konkretny dzień. Wydarzenia, na które jest moda, pojawiają się znikąd -wymagają śledzenia trendów z branży i wiadomości z regionu i ze świata.

Na przykład świetnie wykorzystano mające miejsce wiosną tego roku zaćmienie słońca. W mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się wpisy, nawiązujące do tego wydarzenia:

eventowy-marketing

Kolejnym przykładem Dzień Dziecka. To idealny czas na „lansowanie” miast poprzez organizowanie wydarzeń kulturalnych przeznaczone dla najmłodszych, a także dla marek produkujących zabawki, akcesoria dla dzieci itp. Sklepy przygotowują promocje i specjalne edycje produktów. Ale nie tylko! Kreatywne reklamy wymyślają największe koncerny, jak i mali przedsiębiorcy. Święta sprawdzają się w każdej branży. Zobaczcie kilka pomysłowych reklam związanych z Dniem Ojca:

dzien_ojca

 

Jeśli zdecydujesz się na reklamę nawiązującą do bieżących wydarzeń, masz większe szanse na to, że taka reklama będzie bardziej skuteczna, a Twoja marka bardziej zapamiętana. Aktualnościami żyje nie tylko prasa, radio, telewizja, ale przede wszystkim Internet. Dlatego nawiązując, a przy tym inteligentnie przemycając produkt w takiej reklamie, masz większe szanse na powodzenie i zapamiętanie marki, zwiększenie jej świadomości wśród konsumentów, a przede wszystkim podniesienie słupków sprzedaży.

To zaowocuje w późniejszym okresie. No właśnie. Zależy Ci przecież, aby była ona kojarzona z pozytywnymi wydarzeniami, emocjami. Dlatego w tym przypadku uważnie przemyśl strategię, wydarzenie, do którego nawiążesz i co w ramach tego opublikujesz (grafika, tekst).

Przykładem takiej kontrowersyjnej, ale udanej kampanii jest reklama etui LG. Tekst „Marzy Ci się skaryfikacja? Zrób ją na naturalnej skórze ;)” nawiązuje do szeroko komentowanego ostatnio zjawiska, jakim jest zdobienie ciała poprzez nacinanie, zadrapywanie lub nawet wypalanie skóry twarzy. Panujący „trend” jest bardzo kontrowersyjny i napiętnowany przez społeczność. Przysłowiowej oliwy do ognia dolewa firma LG, która zdecydowała się na taką reklamę:

lg-skaryfikacja

Marka tłumaczy, że nie popiera tego zjawiska, a wręcz przeciwnie. Proponuje rozwiązanie, które umożliwi młodzieży wyróżnienie się z tłumu, bez kontrowersyjnych zachowań i okaleczania swojego ciała. Reakcja internautów była natychmiastowa, a post szybko stał się viralem przekazywanym w ekspresowym tempie. Hmm przekaz marketingowy trafia w punkt, etycznie… do mnie nie przemawia. Tak samo jak moda na Gang Albanii…

W moim kalendarzu pokazuje, że dziś jest Dzień Musztardy. Ciekaw jestem jakie będą grafiki 😉

Social media i…. koty

kot_srodtekstowyCzy wiesz, że 1 na 10 zwierzaków w Wielkiej Brytanii ma swój profil w mediach społecznościowych? Coraz popularniejsze stają się także portale dedykowane tylko pupilom i ich właścicielom. Czyżby nadchodziła era zwierzęcych mediów społecznościowych?

Nigdy nawet nie pomyślałem, aby założyć swojemu psu czy kotu profil na Facebooku. Ale może się okazać, że niedługo będę w mniejszości 😉 W dobie social media zapanował trend chwalenia się pupilami, ich życiem, zabawkami i osiągnięciami. Dowodem na to jest Pethome.com, na którym w zaledwie 2 tygodnie od uruchomienia, umieszczono ok. 50 tys. zdjęć zwierząt. Na Instagramie pod hashtagiem #pet znajduje się już ponad 23 miliony zdjęć! A przecież nie wszystkie są oznaczone, mnóstwo jest przecież znaczników #pies #cat #pappot #puppy #petstagram itd. w różnych językach. Najpopularniejsze w Sieci zwierzaczki chyba kojarzy każdy?

koty_insta

Do czego zmierzam. Otóż okazuje się, że najbardziej popularne nie tylko w sieci, ale przede wszystkim w reklamie są… koty. I nie mam tutaj na myśli Tomasza Kota z nowej kampanii reklamowej sieci komórkowej T-mobile 😉 Chodzi mi o uwielbiane, futrzaste czworonogi. Dlaczego właśnie te zwierzęta są tak atrakcyjne marketingowo, postaram się to dziś wyjaśnić.

Okazuje się, że współczesny kot jest idealnym przykładem marketingu niszowego. Wiele firm zdecydowało się wykorzystać jego wizerunek. Co ciekawe, nie są to marki związane z produkcją pokarmów, czy akcesoriów dla zwierząt.

Kto ma kota na punkcie kotów?

Na takie rozwiązanie zdecydowali się m.in. Walmar, czyli sieć amerykańskich supermarketów. W swojej reklamie umieścili jodłującego kota. Filmik bije rekordy popularności na YouTube:

Kolejnym przykładem jest firma Cravendale. Tutaj możemy zobaczyć niemal całą kocią rodzinkę: jeden czyta książkę, ucząc się przy tym sztuki strategii militarnej. Pozostałych zastajemy w różnych niecodziennych sytuacjach. Nic, więc dziwnego, że reklama trafiła do serc odbiorców i wygenerowała aż 5 mln odsłon w zaledwie 10 miesięcy.

Przykłady można mnożyć. Po wizerunek ulubionych pupili sięgają także producenci samochodów, słodyczy, firmy związane z produkcją karmy dla zwierząt, itd. Stworzono nawet grę dla kotów, którego twarzą został znany już wszystkim Kot w Butach.

Fenomen kota

Dlaczego tak bardzo lubimy je w reklamach? Statystyki oglądalności mówią same za siebie. Zwierzęta te są niezwykle wdzięcznymi modelami. Często bywają zabawne, co przyciąga uwagę, zachęca do oglądania reklamy, spotu. Wielokrotnie przedstawiane są w nietypowych dla kotów sytuacjach, co jest także zaskakujące, ale przede wszystkim niezwykle ciekawe i angażujące odbiorców. Poza tym… Kto się oprze słodkiemu, malutkiego kociaczkowi? 🙂

 

Terroryzm w sieci

Popularność serwisów społecznościowych, takich jak facebook czy twitter jest ogromna – na początku 2015 r. liczba aktywnych użytkowników social media przekroczyła 2,078 miliarda! Szybki dostęp do wszelakich wiadomości ma jednak także swoją ciemną stronę. Możliwości swobodnej komunikacji i organizowania sprawiają, że jest to bardzo atrakcyjne narzędzie dla terrorystów.

Coraz częściej werbowanie nowych członków organizacji terrorystycznych odbywa się przy użyciu społecznościówek. Wśród materiałów, które można tam znaleźć znajdują się nie tylko nagrania z zamachów i krwawych egzekucji, przybywa też filmów instruktażowych, które uczą potencjalnych zamachowców m.in. jak zrobić bombę. Ten sposób werbowania działa szczególnie na młodocianych – wzrasta liczba młodych zamieszanych w działalności terrorystyczne. Europol szacuje, że ponad 5 tys. obywateli UE wyjechało na terytoria kontrolowane przez IS, m.in. do Syrii i Iraku, aby walczyć po stronie dżihadystów. Aresztowanie jednej z osób rekrutujących nie jest tak naprawdę rozwiązaniem – na jej miejscu zaraz znajdzie się kilka innych osób, które z różnych stron świata będą dalej wykonywać swoją „misję”. Czy wobec tego możemy się czuć bezpiecznie?

36442043_xxl_rs

Zanim popadniemy w przesadny pesymizm powinniśmy zdać sobie sprawę z jednej rzeczy – skoro terroryści mogą działać używając social media, to tak samo może ich użyć policja. Podjęła ona odpowiednie kroki, by walczyć z tzw. „Państwem Islamskim” również w świecie wirtualnym. Zajmować się będą usuwaniem podejrzanych, a przez to niebezpiecznych kont i wpisów. Terroryści wykorzystują anonimowość oraz łatwy dostęp do Sieci i jej użytkowników. W obliczu tak dużego zagrożenia nie może być mowy o wolności słowa – bezpieczeństwo staje się najważniejsze. Wpisy nakłaniające do świętej wojny zagrażają wszystkim ludziom, którzy nie podzielają poglądów terrorystów – dlatego walka z taką działalnością w internecie jest tak ważna. Niektóre kraje mają już specjalne brygady powołane do walki na tym polu. Wielka Brytania może się pochwalić 77 brygadą, w skład której wchodzi niecałe 2 tys. żołnierzy wyspecjalizowanych w mediach społecznościowych. W ciągu ostatniego roku usunęli aż 15 tys. niebezpiecznych wpisów!

 Cyberterroryzm to wielkie zagrożenie, policja ciągle ich goni, bojkotuje działania, ale przestępcy są ciągle o krok do przodu, ciągle werbują nowych członków i rosną w siłę. Hakerzy nie stronią od ośmieszania zabezpieczeń państwowych. Najlepsi z nich są w stanie złamać systemy zabezpieczeń najważniejszych państwowych instytucji, ujawnić tajne hasła, pliki z komputerów, włamywać się na strony rządowe czy spowodować awarie np energetyczne na terenie całych krajów. Strach pomyśleć jak potężne to narzędzie w rękach szaleńców. Już teraz pojawiają się pogłoski o chęci stworzenia przez dżinhadystów „cyber karifatu”. Analitycy alarmują, że hakerzy ISIS już wkrótce mogą być groźniejsi dla Zachodu niż zamachowcy samobójcy.

Coraz głośniejsza jest dyskusja – cenzurować / usuwać drastyczne materiały zamieszczane przez terrorystów czy tylko oznaczyć je jako brutalne +18 pozwalając użytkownikom decydować czy chcą na to patrzeć…

Jak zmieniały się popularne witryny?

Ponoć nie szata zdobi człowieka, ale nikt nie ukrywa, że niewątpliwie wygląd odgrywa dużą rolę. I to wcale nie tyczy się tylko relacji międzyludzkich. Jako osoba pracująca od lat w branży marketingu internetowego wiem, że przysłowie to ma zastosowanie również w przypadku wyglądu witryn internetowych. Właśnie dlatego co jakiś czas popularne portale, sklepy, strony zmieniają swój image.

Gusta się zmieniają

A przede wszystkim zmieniają się możliwości techniczne i umiejętności grafików, którzy mają do dyspozycji coraz bardziej innowacyjne narzędzia. Rośnie kreatywność działów IT i marketingu. Dlatego też możemy zaobserwować szybkie zmiany. Przy późniejszych porównaniach stwierdzamy, że to „wielka przepaść”. To nie do końca jest tak. Każdy z tych wcześniejszych projektów był atrakcyjny w latach, w których się pojawił.

Wielki przełom

Wspomniane wielkie zmiany w wyglądzie witryny przeszło wiele znanych marek. Przykładem jest Google, które na przełomie lat uatrakcyjniało wygląd wyszukiwarki, dostosowując ją do najnowszych trendów i oczekiwań użytkowników.

google

Zmieniono nie tylko wygląd samego logo, zlikwidowano znak wodny mapy świata, zmieniano uwypuklenia napisu (w ostateczności całkowicie z niego zrezygnowano), ale także regularnie eliminowano dodatkowe ikony (opcje wyszukiwania przeniesiono w inne miejsce).

Moda na kafelki

Zmiany odnotowałem także w działalności Wirtualnej Polski

wp

Interii

interia

Onet.pl

onet

i Gazety.plgazeta_wyborcza

Portale bardzo mocno ewoluowały. Obecny wygląd zupełnie nie przypomina tego pierwotnego, a wręcz wygląda kiczowato i nieprofesjonalnie. Portale otrzymały nowe winiety. Najważniejsze jest to, że nowe znaki wyróżniają treści na stronie. Jednocześnie są wyraźne i co najważniejsze: spójne z logiem. Ważną zmianą na wspomnianych portalach jest wprowadzenie nowego wyglądu strony. Dzięki temu większą uwagę skupiamy na tym, co jest naprawdę ważne, czyli na treściach. Nie giną już one tak, jak poprzednio w gąszczu podkreślonych, niezbyt wyraźnych tytułów. Teraz są one po prostu lepiej wyeksponowane. Zastosowano „kafelki”, dzięki czemu najważniejsze informacje widoczne są na pierwszy rzut oka. Teraz skupiamy większa uwagę na treści artykułu. Teksty mają lepiej wyeksponowane tytułu, a ich czytanie jest komfortowe, dzięki zastosowaniu nowej, czytelniejszej czcionki. Poprawiono również nawigacje serwisów. Menu jest bardziej przyjazne i umożliwia łatwiejsze odnalezienie szukanych treści.

Obraz przede wszystkim!

Na obraz postawiły największe portale. Zastosowały tzw. kafelki, dzięki czemu wyeksponowane zostały artykuły i zdjęcia, które zachęcają do przeczytania zawartych tam treści. A na co stawiają sklepy internetowe? Oczywiście, że na obraz! Każdy potencjalny klient bardzo ceni sobie mozliwość pooglądania towaru w Internecie. To działa także w przypadku gdy nie szukamy niczego konkretnego, ale widząc ładne rzeczy nagle zapragniemy je mieć. Nie od dziś  wiadomo, że zakupy w Internecie robi się pod wpływem impulsu. Tym tropem poszli twórcy allegro.pl, którzy na przestrzeni lat całkowicie zmielili wygląd portalu.

allegro

Zyskał on na atrakcyjności nie tylko dzięki wyeksponowaniu aukcji ze zdjęciami na stronie głównej. W najnowszej wersji zastosowano zmieniające się slajdery, co dodaje allegro profesjonalizmu. Bardziej czytelne stało się menu. Usunięto zbędne podkreślenia, a belki z kategoriami nabrały estetycznego, płynnego wyglądu. Oznaczenia poszczególnych kategorii uległy rozbudowaniu, przez co łatwiej znaleźć rzecz, której poszukujemy.

Na kreacji wizualnej opiera się teraz większość portali. Najprędzej rozwijają się i zyskują nawięcej nowych użytkowników Instagram, Pinterest czy Snapchat. To kopalnie dobrej jakości grafiki, idealne medium reklamowe dla sklepów internetowych.

Pomysł na „grę” obrazem zastosował także YouTube.

yt

Usunięto chaotyczne podkreślniki opatrzone nadmiarem tagów. Zamiast tego zastosowano miniatury filmów. W najnowszej wersji twórcy zadbali także o przejrzyste menu, które zostało przeniesione do prawej kolumny. Obecnie jest to najlepsze z dotychczasowych rozwiązań. Miniaturki przy filmikach przykuwają oko, a całość jest uporządkowana i logiczna.

Wikipedia, czyli wielkie zmiany w wielkiej encyklopedii

W miejscach gdzie kluczową rolę odgrywa treść trudno jest zrobić coś innowacyjnego. Sam tekst nigdy nie wygląda zbyt atrakcyjnie. Spójrzcie na  rozwiązania, którymi posłużyła się popularna Wikipedia czy ściąga.pl – tutaj nie bazuje się na zdjęciach, nie wyróżnia się poszczególnych treści jakby sugerując, że jedne są ważniejsze od innych.

W tym przypadku stosuje się bardziej stonowaną politykę. Z biegiem lat zlikwidowano „kwadratowe” menu i okienka, w których znajdowała się treść. Serwis nabrał pewnych „kształtów”, ale nadal pozostaje utrzymany w podobnej konwencji. Znacznie rozbudowano menu, dodano i nieznacznie wyeksponowano zdjęcia, ale nadal Wikipedia pozostaje tą samą poczciwą encyklopedią.

wikipedia

Podobnie ma się sprawa z portalem ściąga.pl. Tutaj również postawiono na treść. Wisienką na torcie pozostaje jednak dodany na stronie głównej slajder. Jest to jednak główny, o ile nie jedyny, element graficzny. W porównaniu jednak do poprzednich wersji, również pousuwano zbędne znaczniki, natłok informacji z pierwszej strony, podkreślone tytuły prac itp.

sciaga

Z internetowego archiwum wydobyłem jeszcze serwis gadu-gadu.pl

gg

Strona niegdyś najbardziej popularnego komunikatora również przeszła przez lata wielkie zmiany próbując nadążać za trendami. Funkcjonalna aplikacja mobilna nadal walczy o zainteresowanie użytkowników, a konkurencja rośnie jak grzyby po deszcze.

Zmiany wizualne w polityce

Na zakończenie chciałbym jeszcze pokrótce przedstawić zmiany na stronie prezydent.pl

stare-vs-nowe

Mimo, że strona raczej od zawsze należa do przejrzystych, to teraz otrzymała kolejną szansę. Zagościł duży slajder przechodzący przez szerokość strony, czego nie było w jej poprzednich wersjach. Przygotowano proste, przyjazne menu. Poniżej mamy aktualności, galerie, a nawet filmiki wideo. Wcześniejsze wersje, choć przejrzyste, to nie były tak bogate i urozmaicone pod względem treści.

Ankiety i formularze – dla kogo?

Wszelkiego rodzaju ankiety i formularze to dość popularne narzędzie stosowane w Internecie. Na każdym kroku znajdujemy zapytanie o ich wypełnienie i odpowiedź na choćby kilka krótkich pytań. Dlaczego właściwie się je stosuje i dla kogo mogą być przydatne? I najważniejsze: czy warto?

Ankietę można przygotować właściwie na każdy temat od bardziej błahych, po te naprawdę istotne. Ich celem jest poznanie opinii użytkowników. Rozsyłane są w mailingach, uruchamiane po wejściu na daną stronę, przeprowadzane telefonicznie po zakończeniu obsługi. Istnieją nawet specjalne portale, na których możemy się zarejestrować i wypełniać ankiety przyczyniając się tym samym do kształtowania opinii. Jeśli masz własną stronę internetową lub sklep online zapewne zależy Ci także na pozyskiwaniu freedbacku od użytkowników, czyli informacji zwrotnych o produkcje, usłudze, opinii czy to o formie dostawy, jakości obsługi itp. Dzięki takim ankietom:

  • zrozumiemy jakie korzyści płynące z produktu są dla klienta najważniejsze

  • zznajdziemy cechy produktu, które są istotne dla sukcesu na rynku

  • zidentyfikujemy potrzeby odbiorców

  • wyznaczymy najskuteczniejsze strategie sprzedaży i reklamy.

Jak przygotować odpowiednią ankietę?

To zadanie również zaliczam do kategorii „z pozoru proste”. Praktyka pokazuje, że to wcale nie takie banalne. W czasie swojej pracy zawodowej przygotowałem tysiące ankiet. Każda była inna, miała różnorodne pytania, dotyczyła odmiennej tematyki, ale istnieje kilka ogólnych zasad, o których warto pamiętać, gdy przygotowujemy taki formularz.

Na początku powinniśmy zaprezentować cel ankiety, określić jej czas wypełniania, przedstawić się. Dobrym pomysłem jest ograniczenie liczby pytań, które użytkownik widzi na pierwszy rzut oka. Dzięki temu nie „odstraszymy” go już na starcie. Ukrywamy pytania warunkowe, pojawią się one dopiero po zaznaczeniu odpowiedniej opcji.

Skuteczne narzędzie

478224_74079148Zgłoś się do profesjonalnej firmy – taka przygotuje dla Ciebie odpowiednią ankietę, bądź formularz idalenie dostosowany do potrzeb Twojej firmy.

Podpowiem Ci, że niezwykle ważne jest posiadanie formularza kontaktowego w zakładce z danymi teleadresowymi. Większość infolinii nie jest całodobowa, a wysyłka formularza daje możliwość natychmiastowej wysyłki maila z zapytaniem.

Coraz więcej klientów zdaje sobie sprawę z mocy informacji zwrotnej, dlatego popularne stały się ankiety, które pytają wrażenia z zakupów, sugestie odnośnie działania serwisu, sklepu, dostawy, obsługi itp.

Ankiety telefoniczne

Któż z nas się z nimi nie spotkał? Stosuje je wiele firm, bo dzięki nim możliwe badanie rynku, sprawdzenie zadowolenia klientów z obsługi, jakości towaru czy czasu realizacji zamówienia. Analiza pozyskanych danych da odpowiedź na wiele istotnych pytań o celowość i skuteczność działań marki.

Ankiety telefoniczne umożliwiają też badanie konkurencji, jak również sprawdzenie jaka jest znajomość firmy. Przez to możemy „posegregować” klientów, co umożliwi dobieranie nam jeszcze trafniejszych przekazów reklamowych. Możemy także zaproponować testowanie naszych produktów i usług osobom, które jeszcze nie znają naszej marki.

Warto czy nie warto, oto jest pytanie!

Odpowiadam: warto! Oczywiście mam tutaj na myśli bardziej zaawansowane ankiety, które naprawdę pomogą zbadać rynek, potrzeby klientów, opinie o nowym produkcie. To na pewno kolejny krok w stronę rozwoju firmy. Informacja czy podejmowane działania sprawdzają się i przynoszą korzyści marce jest jedną z najistotniejszych.

Trent Murphy Womens Jersey