googlece4ed8f1c5bdd298.html

Monthly Archives: Maj 2015

Magiczna fraza na Facebooku

Wpisanie frazy „to.jest” powoduje niemałe rewolucje w komunikatorze Facebook Messenger. Dotyczy to zarówno wersji mobilnej jak i przeglądarkowej. Nikt nie wpisuje ich specjalnie, jednak w związku z tym, że są to dość popularne sformułowania, zastosowanie takich kombinacji słów może zdarzać się często przez przypadek.

Wysłanie takiej frazy do któregoś ze znajomych powoduje wyświetlenie komunikatu o problemie wysłania wiadomości. Niestety, to dopiero początek. Użytkownik zostanie natychmiast wylogowany z portalu. Gdy chcemy powrócić do społecznościówki, zostajemy poinformowani o tym, że nasz komputer został zainfekowany przez złośliwe oprogramowanie.

Użytkownicy Windows zmuszeni są do pobrania programu antywirusowego F-Secure Online Scanner. Dopiero po jego pobraniu, zainstalowaniu i przeskanowaniu komputera na nowo możemy zalogować się na nasze konto. W najlepszej sytuacji są użytkownicy systemu Apple OS X, ponieważ mogą oni zaznaczyć odpowiednie pole, przez co oświadczają, że na własną rękę sprawdzili komputer pod kątem wirusów. Jeśli nie chcemy przeprowadzać tej procedury, możemy zmodyfikować usługę User – Agent (składnik przeglądarek internetowych). W niektórych przypadkach pomagało także usunięcie ciasteczek powiązanych z portalem społecznościowym. Działania te przyniosą podobny efekt i zaoszczędzą czas.

Przyczyną takiego zachowania jest najprawdopodobniej działanie mechanizmu antyfraudowego Facebooka. Zatem nie ma potrzeby obawiania się, że padliśmy ofiarą złośliwego oprogramowania czy też ktoś inny próbuje włamać się i przejąć nasze konto. Sprawcą całego zamieszania najwidoczniej jest sam Facebook, a nie użytkownicy.

Infografika – AdWords a pozycjonowanie

Chcesz się pojawiać w wynikach wyszukiwania Google? Do wyboru masz inwestycję w reklamy AdWords oraz pozycjonowanie. Spójrz na miejsca, które możesz zająć dzięki tym formom reklamy:

seosemA teraz zapraszam do przejrzenia naszej pierwszej infografiki. Powiększ grafikę i sprawdź, która opcja jest dla Ciebie najlepsza! adwords-a-pozycjonowanie

Facebook wprowadza zmiany w newsfeedzie

Typowy newsfeed zawiera posty publikowane przez znajomych. Przemieszane są one z informacjami ze stron oraz reklamami. Facebook postanowił wprowadzić istotne zmiany. Dotyczą one algorytmu newsfeedu. Dzięki temu teraz będziemy mogli zobaczyć więcej wpisów publikowanych przez znajomych.

Jednak jak to zwykle bywa: nie ma nic za darmo. Zmiany mogą odbić się negatywnie na stronach Facebooka, ponieważ algorytm ograniczy widoczność postów ze stron.

Nie jest to jednak wymysł Facebooka. Modyfikacje podyktowane są one opiniami użytkowników, którzy skarżą się na fakt, że omijają ich ważne wydarzenia z życia znajomych, podczas gdy widzą posty reklamowe, sponsorowane. Twórcy serwisu przekazali, że wpisy wielu stron mogą mieć mniejszy zasięg niż dotychczas. Jednak nadal to zależy od aktywności fanów strony.

Update algorytmu potwierdzony!

Już od dawna krążyły pogłoski o kolejnym update algorytmów wyszukiwania w Google. Zmiany zostały potwierdzone! To jednak nie popularna Panda czy Pingwin, ale zwykla (choć spora) zmiana – Quality Update. Algorytm zaczęto wdrażać 3 maja, ale oczywiście proces jego implementacji będzie o wiele dłuższy. Globalna sieć ciągle się rozrasta, więc trochę czasu zajmie przemielenie wszystkich stron.

Serwisy bazujące na unikanych treściach mają zanotować wzrosty. Zyskają również sklepy: te z dobra historia linków odnotowały umiarkowane wzrosty, a te z nienaturalnymi linkami, za bardzo na tym nie ucierpiały. Duże spadki zanotowały natomiast strony linkowane tylko SEO-anchorami. Te będące po ręcznych filtrach, mające nienaturalny profil linków również nie mają jeszcze wzrostów po 3 maja.

Jak wynika z pierwszych badań Quality Update w największym stopniu „czepia się” serwisów, które posiadają strony docelowe o małej zawartości treści, jej niskiej jakości oraz te nieangażujące użytkowników. Algorytm „nie lubi” także witryn, które mają dużą liczbę wyskakujących, denerwujących reklam, zawierających bardzo dużo linków wewnętrznych do podobnych do siebie podstron, są przeładowane filmami wideo czy mają ogólnie słabą nawigację.

Urządzenia mobilne na prowadzeniu

Wyszukiwanie deskopowe zostało zdominowane już w 10 krajach!

Na prowadzenie wysuwają się użytkownicy urządzeń mobilnych. Takie dane podaje blog adwords.blogspot.com. Niestety, nie przedstawiono dokładnych wartości, które pozwoliłyby na szczegółowe wskazanie różnic. Wiemy jednak, że mowa tu tylko o smartfonach. Internauci korzystający z tabletów zaliczają się bowiem do użytkowników innego typu urządzeń. Ich udział jest mierzony osobno.

Kolejny raz okazuje się, że potencjał urządzeń mobilnych rośnie w zastraszających tempie. W 4 kwartale 2014 roku zapytania przy wykorzystaniu tych urządzeń wyniosły aż 29%. Oznacza to, że rośnie również kontekst reklamowy. Coraz więcej firm decyduje się na takie rozwiązania.

Toteż nic dziwnego, że wprowadzono dwa nowe formaty reklam, dedykowane właśnie na urządzenia mobilne. Chodzi o Automotive Ads i Hotel Ads. Póki co nie ma ich jeszcze w polskiej wersji Google. Jednak wraz ze szybko rosnącym potencjałem urządzeń mobilnych i to zapewne szybko się zmieni. Reklamy opierają się w dużej mierze na grafikach wyświetlanych bezpośrednio w wyszukiwarce.

skan google

Jedno jest pewne: wszystkie działania mają na celu umożliwienie analizowanie konwersji typu Cross – device. Dzięki temu będziemy mogli połączyć użytkownika mobilnego z deskopowym. Powiem więcej: trwają już nawet prace nad narzędziami. Mają one umożliwić wykorzystywanie danych o cross – device w celu usprawnienia działań reklamowych. Przez jeszcze dokładniej trafimy do poszczególnych grup, działających na wskazanych urządzeniach.

Warto tutaj przypomnieć o 21 kwietnia, kiedy to Google dokonał zmiany algorytmu wyszukiwarki mobilnej. Z gry wypadły serwisy, strony czy blogi, które nie są przystosowane do wyświetlania na smartfonach. Wynika z tego, że wraz ze wzrostem użytkowników, przystosowanie strony do urządzeń mobilnych ma coraz większe znaczenie i wpływ na wygenerowany ruch. To jest szczególnie ważne w przypadku sklepów internetowych, gdzie wpływ ten widać zapewne w spadku dokonanych transakcji. A to z kolei szybko odbije się i dochodach samego właściciela. Warto zatem pomyśleć już dziś o dostosowaniu swojej witryny.Clipboard_ed

Polsko – zagraniczne marki

Idziesz do sklepu przekonany, że kupujesz produkty zagranicznych marek. W rzeczywistości są to polskie produkty!

Cudze chwalicie, swego nie znacie. To powiedzenie idealnie tutaj pasuje. Polskim producentom wydaje się, że wymyślając obcobrzmiące nazwy, lepiej przemówią do serc klientów. Polacy najwyraźniej nie wierzą w to, że polskie znaczy lepsze.

Tak na przykład słynne „sieciówki”: Reseved, House, Cropp Town, Mohito to polska firma LPP z Gdańska, która posiada już ponad 1300 sklepów na całym świecie. Z kolei Kruger&Matz to spółka założona w Garwolinie, a jej prezesem jest Zbigniew Leszek. Podobnie ma się Diverse, która powstała w 1993 roku i kojarzona jest z zachodnim stylem ubierania. Zarządza nią gdańskie przedsiębiorstwo Etos. Również Monnari jest polską firmą. Ten lider w segmencie eleganckiej, damskiej odzieży na rynku działa już od 1998 roku.

Jeśli mowa już o damskim szyku, to firma Yes, produkująca biżuterię jest projektem poznańskim. Zaś w firmie Wittchen działa magia nazwiska. Została ona założona w 1990 roku przez Jędrzeja Wittchena oczywiście w Polsce. Marka chwali się licznymi sklepami firmowymi na rynku Wschodnim, głównie w Rosji, Ukrainie i na Białorusi. Do polskich marek należą także: Top Secret, Big Star, Esotiq, Tatuum, Simple, Sinsay, Henderson.

Znacie takie trunki jak: Fresco, Dorato, Cin&Cin? Wyprodukowała je firma Ambra z Woli Dużej koło Biłgoraju. Natomiast marka stawiająca na jeans – Americanos powstała w 1992 roku w Legnicy. Jest konkurentem takich marek jak Levi’s czy Wrangler. Polak potrafi!

Kupowaliście buty w Gino Rossi? Sen o włoskim, oryginalnym szyku właśnie prysł. Musicie wiedzieć, że forma powstała w Słupsku, gdzie znajduje się fabryka butów i główna siedziba spółki.

W Wadowicach działa firma Maspex, która produkuje wyroby takie jak: kakao Decomorreno, Cremona, La Festa. Do swoich zasług mogą także dopisać słynny Tymbark. Również Vifon jest określana mianem „polskiej zupy z Wietnamu”. Firma Tan-Viet założona jest przez osiadłego w Polsce Wietnamczyka Tao Ngoc Tu. Produkcja zupek zlecana jest w Wietnamie. Podobnie sprawa ma się z marką Tao-Tao. Ta egzotyczna nazwa to tylko chwyt marketingowy. Tak naprawdę u Chińczyków firmy te nie wywołują żadnych skojarzeń. Polskimi markami są także MichelAngeloPiccolo.

Znana wszystkim firma Kler, produkująca eleganckie meble z łatwością zdobyła zagraniczne rynki, dzięki obcobrzmiącej nazwie. Jej sława dotarła nawet do Chin, gdzie produkowano jej podróbki. Kler wygrała nawet proces z firmą Vega Meble, która sprowadzała kopie ich produktów z Państwa Środka i sprzedawała w Polsce! Polską marką jest Home&you. Firma pochodzi nazywa się z LPP TEX i pochodzi z Trójmiasta. Polskimi firmami są również Black Red White, Almi Dekor oraz Flo.

A co z restauracjami?

Popularna sieć Sphinx to największa forma restauracyjna w kraju i jedna z największych w Europie. Po tym szyldem działa blisko 100 restauracji w Polsce. Spółka zarządza sieciami Sphinx, Wook i Chłopskie Jadło. Sphinx została założona w 1995 roku w Łodzi, natomiast Wook to restauracja oferująca oryginalne dania kuchni azjatyckiej. Wszystko made in Poland.

Kojarzycie Bierhalle stylizowane na niemieckie piwiarnie? Ciekawostką jest, że lokal z niemiecką nazwa należy do polskiego przedsiębiorstwa QLT Restaurant & Bar Sp. z o.o. Założycielem firmy jest Jerzy Becz, specjalista rynku nieruchomości.

Podobnie jest z firmą Bakoma. Bobo Fruit również jest związany polską marką. Konkretnie z rzeszowską fabryką cukierków Alima, która powstała w latach 20. XX wieku. Przedsiębiorstwo w latach 50. przebranżowiło się z produkcji słodyczy na przetwory owocowo-warzywne. Dr. Witt powstał natomiast w warszawskiej firmy Agros Nova, producenta soków Fortuna, Garden, Pysio.

Optimus S.A. największy producent komputerów jest polską firmą, założoną w 1988 roku.

marki

Magia nazwy

Zapewne do tej pory świetnie dawałeś nabrać się na obcobrzmiące nazwy, które utwierdzały cię w przekonaniu, że nabywasz produkty zagranicznych marek. Najwyraźniej jest to na tyle skuteczna metoda, że sam się dziś zdziwiłem dotychczas myśląc, iż robię zakupy w zagranicznych sklepach. To wystarczający dowód na to, że taki chwyt marketingowy jest skuteczny. Polskie firmy stosują go także po to, aby łatwiej im było przebić się na rynki zagraniczne. Jednak czy to na pewno jest potrzebne? I tak i nie. Język polski to język skomplikowany, przez co rodzime nazwy mogą być trudne do wymówienia przez obcokrajowców. Z drugiej jednak strony „podszywanie się” pod zagraniczne nazwy, zacierają polską tożsamość. A przecież Polak potrafi, więc dlaczego tego nie pokazać? My też jesteśmy codziennie bombardowani skomplikowanymi nazwami, z którymi musimy sobie radzić. Dlaczego więc inni nie mieliby poradzić sobie z polskimi?

Video Marketing – dlaczego jest tak ważny?

Jego potencjał wrasta. Decyduje się na niego coraz więcej firm.

Pierwsze pytanie jakie należy sobie postawić to: „czy moja firma na pewno potrzebuje filmów? Czy nagrywając filmik przyciągnę większą liczbę odbiorców?”.

Niewątpliwie dobrze skrojony video marketing wywołuje pozytywne odczucia:

  • marketing videoZaufanie – filmiki mają dużą przewagę nad treścią marketingową, bo nadają markom ludzkie oblicze. To z kolei przywiązuje społeczność do firmy.
  • Ciekawość – dobrym sposobem na przyciągnięcie ludzi jest pocięcie treści na kilka krótszych odcinków. Tutaj tkwi właśnie sukces seriali, których odcinki zazwyczaj kończą się w najciekawszych momentach. Swoje filmiki możesz kończyć zapowiedzą o tym, czego można spodziewać się w kolejnym video.
  • Pewność – ludzie szukają opinii w Internecie. Jeśli będzie to forma tekstowa, odbiorcy będą przekonani tylko połowicznie. Jeśli jednak zamieścisz opinie klienta w formie filmu – sukces gwarantowany.
  • Rozrywka – Po prostu przyjemnie się je ogląda, niektóre są niezwykle kreatywne. Po także pewnego rodzaju kompendium wiedzy.

Video marketing przyczynia się do wzrostu statystyk odbiorców. W krótszym czasie jesteś w stanie przekazać więcej treści! Ponadto aplikacje mobilne do udostępniania i odtwarzania video rosną w siłę, a to z kolei kolejny kanał promowania Twoich filmików. Okazuje się również, że video w mailach poprawia współczynniki klikalności. Masz już fajny pomysł na przestawienie swojej marki?

Tajne porozumienie z AdBlock Plus

W sieci już od dawna krążyły plotki o tym, że Google płaci za to, aby AdBlock Plus nie blokował ich reklam. Okazuje się, że na taki krok zdecydował się nie tylko Google.

Twórcami popularnego rozszerzenia do blokowania reklam jest niemiecka firma Eyeo. Nie podają jednak do informacji ile trzeba zapłacić, żeby trafić na tzw. białą listę nieblokowanych reklam. Są to podmioty, których reklamy pokazywane są użytkownikom. Aby się tam znaleźć, strona musi spełnić szereg kryteriów. Powinna być „transparentna w zakresie wyświetlanych reklam”, a także „nie przeszkadzać w czytaniu treści na danej stronie ani nie deformować tej strony w żaden sposób”. Wpisanie na taka listę dla małych firm i blogów jest bezpłatne, jednak wielkie koncerny muszą zapłacić niezłą sumkę.

adblockNieoficjalnie mówi się, że AdBlock Plus standardowo domaga się 30% zysków z wyświetlanych reklam. Przy tak dużej liczbie użytkowników, suma ta okazuje się być całkiem pokaźną. Oprogramowanie firmy Eyeo ściągnęło bowiem ponad 300 mln osób, a miesięcznie korzysta z niego 50 mln użytkowników.

Okazuje się, że na taki sekretny układ poszli już tacy giganci jak Mountain View, Microsoft i Amazon. Tutaj stawka jest naprawdę wysoka. Gra toczy się o udziały w rynku reklamy internetowej. Wartość szacuje się na 120 mld dolarów, czyli od 20 do 40 procent zysków z reklam. Nic więc dziwnego, że wspomniane koncerny zdecydowanie stwierdziły, że praktyki AdBlock Plus znacznie uderzają w ich interesy. Sprawa jest na tyle poważna, że francuskie koncerny medialne rozważają nawet podanie niemieckiej firmy do sądu, roszcząc swych praw z tytułu utraconych wpływów reklamowych.

Z danych firmy Adobe wynika, że blokowanie reklam w internecie zyskało na atrakcyjności. W końcu z racji głosów internautów powstał właśnie program AdBlock Plus. Okazuje się, że tylko w 2014 roku liczba osób blokujących reklamy wzrosła o 70 proc. Głównym powodem blokowania reklam jest ich nachalność. Często nie można ich zamknąć, przysłaniają bowiem cały ekran, przez co uniemożliwiają zapoznanie się z zawartością witryny i niezwykle irytują.

Jak myślicie, czy to już koniec skuteczności AdBlock?